Najnowsze wpisy ⇓

Na początek moją charakterystykę w pigułce można wyczytać z mojego Geek Code:
(jeżeli nie wiesz, jak to odczytać, pod tym odsyłaczem masz opis - a jeżeli jesteś zbyt leniwy/a, aby zrobić to samodzielnie, tu znajdziesz wersję automatycznie zdekodowaną ;))

-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.12
GCS/IT/O d-(+)? s++: a+ C++$ US++++$ P++(+++)$ L++(+++) E- W+(++)
N+(++)>+++ o(--) K- w(---) O(-) M?>+ V PS+ PE Y+ PGP+ t(-) 5? X
R>+ tv--() b+>+++ DI D- G e+++ h+> r?@ y?@
------END GEEK CODE BLOCK------

Uwaga: na moich stronach wszystkie odsyłacze wewnętrzne (czyli do innych moich stron) są ciemnoróżowe, a zewnętrzne - brązowe (tak jak ten powyżej). Wszystkie odsyłacze zewnętrzne otwierają się w nowych okienkach - niektórzy tego nie lubią, ale dla mnie ma to swoją logikę: nie przerywając głównego toku opowieści, "drugą ręką" sięgasz gdzieś indziej po pomocnicze informacje - dlatego nowe okienko.

Gdyby geek code powstawał dzisiaj, to oprócz kategorii t, 5 (ta to już chyba jest trochę przestarzała...) i X z pewnością znalazłaby się w nim jeszcze jedna kategoria "filmowa" - nazwijmy ją LO. W tej kategorii określiłbym się jako LO++ (chociaż nie wiem, jak wyglądałaby pełna skala ;-)). Więcej możesz poczytać na stronie Kultura.

Wadą geek code jest to, że można w nim określić pożądany przez nas kierunek przyszłych zmian, ale nie można zawrzeć historii stanów poprzednich; a czasami by się to przydało. Ostatnio w moim kodzie zaszły pewne dość istotne zmiany, tak więc tu zamieszczam poprzednie wersje - pierwsza była aktualna mniej więcej do 2008 roku, druga do 2010.
Jak widać, zrealizowała się (choć jeszcze może nie do końca, ale w dobrym kierunku...) zmiana z poprzedniej wersji mojego geek code dotycząca kategorii h, co pociągnęło za sobą chwilowe zamieszanie i dezorientację w kategoriach r i y - doprawdy trudno byłoby mi je określić w tej chwili...

 
A teraz może trochę bardziej "po ludzku" ;-)

Mówiąc po ludzku, zakończyłem trwającą wiele lat bardzo męczącą dla mnie (i nie tylko dla mnie) sytuację. Wyprowadziłem się z domu, od żony i dzieci do oddzielnego mieszkania, gdzie mieszkam tylko sam ze sobą. Niestety, nie zawsze człowiek podejmuje w życiu właściwe decyzje i czasami dopiero poniewczasie orientuje się, jak bardzo się pomylił. Moja podjęta kiedyś decyzja o założeniu rodziny była niewątpliwie tą złą. Ja nie powinienem mieć żony ani dzieci. Nie nadaję się do życia w stadzie. Moje pasje, potrzeba niezależności i sposób życia (o czym trochę więcej poniżej) powodują, że żyjąc w stadzie ciągle się z kimś "zderzałem" - i nie było to ani dla mnie, ani dla tych osób przyjemne...

To nie znaczy oczywiście, że jestem jakimś odludkiem, który stroni od kontaktów z innymi ludźmi. Wręcz przeciwnie, bardzo ich potrzebuję, ale tylko w takim zakresie, w jakim to odpowiada obu stronom - z wzajemnym respektowaniem swojej prywatności i bez ingerowania jednej osoby w to, co druga chciałaby, aby było tylko jej...

Mam 47 lat, ale psychicznie czuję się raczej bliższy trzydziestki... Chyba najbliżej mi do ludzi w tym wieku i najłatwiej mi się z nimi porozumieć, o ile w ogóle jestem w stanie z kimś się porozumieć...

Ci, którzy są biologicznie w moim wieku (i starsi), niestety zbyt często przypominają barowego muzyka z tego dowcipu. Z kolei tych młodszych przeważnie porwał niepojęty dla mnie szał komórek, Gadu-Gadu, blogów, czatów, "clubbingu" z muzyką, w której muzyki jest żałośnie mało, Big Brotherów, tańców z gwiazdami, multipleksów pełnych popcornu i galerii handlowych - inaczej mówiąc, ogólnego braku treści...
Oczywiście rzecz nie w wieku jako takim, tylko w podejściu do życia. Piszę tu o postawach, które wydają mi się typowe dla pewnych grup wiekowych, ale dla konkretnych osób może być dokładnie odwrotnie - co zresztą niczego za bardzo nie zmienia... Na szczęście w każdym wieku trafiają się ludzie "nie z tej bajki", którym chodzi o coś więcej... Niemodne słowa - ideały, wartości - ale to przecież chyba właśnie dla nich warto żyć...

Ja ciągle wierzę w to, że istnieje jakiś sens życia, którego nie znam - i może nigdy nie poznam - ale którego warto szukać... Może to właśnie o to szukanie chodzi?...

Już wiesz, że "robię w komputerach" ;-). Chociaż z wykształcenia jestem fizykiem. A tak w ogóle to chciałem być artystą fotografikiem, mnichem buddyjskim albo realizatorem dźwięku lub obrazu w radiu czy telewizji. Tym ostatnim zresztą czasami bywam, bo zdarza mi się realizować transmisje wideo przez Internet. Byłem też dość długo dziennikarzem, a czym jeszcze być może będę się zajmować w przyszłości, tego sam nie wiem... Interesuje mnie mnóstwo spraw i chciałbym robić mnóstwo rzeczy, tylko czas i inne warunki nie pozwalają... Na pewno jednak wiem, że czymkolwiek się nie zajmę, będzie to w taki czy inny sposób związane z tworzeniem czegoś, bo to właśnie - tworzenie - jest moją prawdziwą pasją...

Prócz tego - a może nawet przede wszystkim - jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu jest muzyka, której poświęciłem osobną stronę. Jestem też zawziętym zwolennikiem jazdy na rowerze. Uwielbiam dobrą herbatę i czekoladę - to dwa moje nałogi, bez których trudno mi na co dzień funkcjonować... Poza tym jestem powolny, dokładny, dlatego aby coś zrobić potrzebuję ciszy, spokoju, zastanowienia... Źle się czuję w miejscach, gdzie dużo i szybko się dzieje, jest wiele ludzi i hałas - w takich warunkach mogę chyba tylko bawić się na dyskotece... ;-) Lubię też rano długo spać, za to mogę pracować do późnej nocy (zresztą wtedy najlepiej się pracuje, bo jest najspokojniej) - jestem typową "sową". Kiedy natomiast już nad czymś pracuję, nie cierpię rozpraszać się na inne sprawy, nie związane w danej chwili z głównym tematem. Zacząć jedno, skończyć; zacząć następne, skończyć; a nie wszystko naraz. Nie jestem komputerem z wieloprogramowym systemem operacyjnym, aby co chwilę przełączać się od zadania do zadania. Gdy zmusza się mnie do robienia kilku rzeczy naraz, złości mnie to do tego stopnia, że potem tracę całą energię i motywację do działania i dużo czasu upływa, zanim odzyskam ją znowu.

To wszystko ma coś wspólnego z tym, o czym możesz przeczytać w tym tekście... Warto również zerknąć na tę charakterystykę - wprawdzie nie mogę powiedzieć, aby we wszystkim ona do mnie pasowała, ale zarazem żaden z jej punktów nie jest mi zbyt odległy czy obcy... Może z wyjątkiem fragmentu dotyczącego jedzenia: w tym zakresie mam akurat gust bardzo tradycyjny, preferuję proste i najbardziej popularne polskie potrawy (żurek, rosół, ruskie pierogi...), chińszczyznę owszem lubię, ale ogólnie zamiłowania do egzotyki w kuchni nie mam. Pizza zaś to rzecz niejadalna... :-)

 
To chyba w tym miejscu tyle - wprawdzie ta strona ma tytuł "O mnie", ale przecież nie tylko ona o mnie opowiada; każda inna z moich stron mówi o czymś, co jest dla mnie ważne, a więc o jakiejś części mnie... Tak więc zapraszam dalej.

komentarze (0) >>>

Tertium datur!

2008-06-15

Tak ostatnio przyszło mi do głowy, że gdybym miał określić jakąś myśl przewodnią, motto, maksymę "patronującą" temu wszystkiemu, co tu piszę, to brzmiałaby ona właśnie tak ...

czytaj więcej >>>

 

Surrealistyczna przygoda w pociągu ;)

2012-05-03

Wracałem wczoraj pociągiem do Krakowa z nieodległego Tarnowa. Swoją drogą, kilkanaście lat temu, za czasów moich częstych zawodowych pobytów w tym mieście, pociąg pospieszny pokonywał te niespełna 80 ...

czytaj więcej >>>

Miasto się bawi

2012-04-29

Eksplozja wiosny, wysokich temperatur zbiegła się w tym roku idealnie w czasie z początkiem wyjątkowo długiego (trwającego dla wielu aż 10 dni ;)) majowego weekendu. Przez otwarte okna wieczorami - i ...

czytaj więcej >>>

Po katastrofie

2012-03-05

Ostatnią sobotę i niedzielę przesiedziałem na odosobnieniu w ośrodku zen, a po powrocie do domu byłem zbyt zmęczony, aby zaglądać na serwisy informacyjne w Internecie. Stąd też ominęła mnie wiadomość ...

czytaj więcej >>>