Rysunek medytującego smoka, który widzisz po lewej stronie, powstał dawno temu w Krakowskim Ośrodku Zen i jest jego nieoficjalnym logo ;-). Zamieściłem go tutaj, bo moim zdaniem znakomicie oddaje ducha zen - tradycji duchowej, do której chyba najbliżej mi jest ze wszystkich religii i para-religii. Więcej na ten temat napiszę niebawem. Tak jak już pisałem w innym miejscu, nie cierpię stron, na których widnieje napis "Strona w trakcie budowy", ale niestety muszę tak zrobić, bo gdybym chciał od razu wszystkie swoje strony wypełnić całą planowaną treścią, to nie uruchomiłbym ich jeszcze przez najbliższe parę miesięcy...
Niedawno temu dość obszernie odpowiadałem na pytania dotyczące buddyzmu zen w wątku AMA (Ask Me Anything) w serwisie Wykop.pl, więc w oczekiwaniu na to, aż pojawi się tutaj więcej informacji na temat zenu, zachęcam do poczytania go...
Przy tej okazji (jak i innych) często pytano mnie, jak buddyzm przekłada się na życie codzienne, "co mi daje" czy też "co dzięki niemu można uzyskać" w codziennym życiu. Myślę, że bardzo dobrą odpowiedzią na te pytania może być tekst, który znalazłem na tablicy ogłoszeń w Krakowskim Ośrodku Zen - "Wskazówki Kyong Ho".
Te wskazówki, sformułowane przez żyjącego na przełomie XIX i XX wieku mistrza zen Kyong Ho, bardzo dobrze obrazują, na czym polega buddyjska postawa życiowa. Część wskazówek dotyczy stricte praktyki buddyjskiej, warto jednak zwrócić uwagę na te spośród nich, które mają uniwersalny, "ogólnożyciowy" charakter (a jest ich większość; wyróżniłem je w tekście nieco ciemniejszym kolorem czcionki :)) i "przymierzyć" je do najczęstszych obecnie postaw spotykanych wśród ludzi...
Nie sposób również tutaj nie przywołać książki, od której zaczęła się moja droga duchowa dawno temu. Jiddu Krishnamurti nie był buddystą, możnaby powiedzieć że wręcz przeciwnie - krytykował wszelkie zorganizowane religie, autorytety i twierdził że prawdziwej duchowości nie można od nikogo się nauczyć (w czym chyba miał rację - co nie znaczy, że nie należy przyjmować dobrych wskazówek...). Ale - choć może sam o tym nie wiedział - w istocie jego poglądy były bardzo zbliżone do tego, co mówi wielu buddyjskich nauczycieli. W czasach licealnych wpadło w moje ręce, wędrujące z rąk do rąk po szkole powielaczowe wydanie jego książki "Wolność od znanego". Pamiętam jakie niezwykłe wrażenie wtedy na mnie zrobiło - Krishnamurti nie bawi się w ceregiele, nie owija w bawełnę, tylko prostymi, dobitnymi słowami stawia pytania o najbardziej podstawowe prawdy w naszym życiu... Słowami, które - zdawało mi się - jakby ktoś wyjmował bezpośrednio z mojej głowy i przenosił na papier. Czytając "Wolność od znanego" na każdej stronie uświadamiałem sobie, że przecież ja zawsze tak właśnie myślałem i czułem; brakowało mi tylko słów, żeby to nazwać. Nie może być moim zdaniem większego dowodu na głęboką prawdziwość tego tekstu.
W tamtych czasach nie było edytorów tekstu ani skanerów; trudno było o dostęp nawet do zwykłego kserografu. Chcąc zachować sobie ten tekst, który dał mi tak wiele, pracowicie przefotografowałem go strona po stronie na mikrofilmie... :) Dopiero kilkanaście lat później udało mi się kupić "normalną", drukowaną wersję tej książki. I ogromnie się cieszę, że obecnie - ku pożytkowi wszystkich - "Wolność od znanego" znalazła się w Sieci i każdy ma szansę zapoznać się z otwierającym oczy oddziaływaniem tego tekstu...
Zen roweru ;)
2012-04-15
Znakomity komentarz znalazłem ostatnio pod jednym z artykułów na portalu Polska na Rowery. Choć w zamyśle autora zapewne żartobliwy, zawiera w sobie bardzo dużo prawdy zarówno o praktyce zen, jak i o ...
Po katastrofie
2012-03-05
Ostatnią sobotę i niedzielę przesiedziałem na odosobnieniu w ośrodku zen, a po powrocie do domu byłem zbyt zmęczony, aby zaglądać na serwisy informacyjne w Internecie. Stąd też ominęła mnie wiadomość ...
Życie po ACTA :)
2012-02-11
Ostatnio treść tej strony (jak i mój czas) zdominowała sprawa ACTA i nie bardzo starczyło czasu na nic innego... Potem zaś sporo "namieszało" w moim życiu (pozytywnie :)) odosobnienie medytacyjne, na ...