Najnowsze wpisy ⇓   Masa krytyczna   AUTOkarykatury

Uwaga! Najbliższa Krakowska Masa Krytyczna pojedzie dnia 25 V 2012 (czyli za 8 dni) o godz. 18:00 spod pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym (chyba, że nikt na nią nie przyjedzie...) - zachęcam i zapraszam wszystkich rowerzystów do przybycia!

 
Od kiedy w dzieciństwie zdołałem pokonać strach przed przewróceniem się na tym dwukołowym pojeździe ;-), jazda na rowerze bardzo mi się spodobała. Jakoś jednak tak się złożyło, że nie miałem okazji zdać wówczas egzaminu na kartę rowerową, który pozwoliłby mi samodzielnie poruszać się po ulicach miasta. Wdepnąłem w przemieszczanie się autobusami i tramwajami MPK, i tak już zostało na wiele lat... Dużo czasu musiało upłynąć, aby dawne pragnienia obudziły się i zostały urzeczywistnione...

W końcu jednak już od ładnych paru lat poruszam się po Krakowie prawie wyłącznie na dwóch kółkach (rocznie przejeżdżam ok. 5 tys. kilometrów) i sprawia mi to ogromną satysfakcję. Ten środek transportu ma niewątpliwe zalety, choć niestety przy stanie "świadomości rowerowej" naszego społeczeństwa rowerzysta napotyka także na liczne kłopoty (o jednych i o drugich piszę dalej). Właśnie dlatego, aby wpłynąć na zmianę tej świadomości, staram się regularnie uczestniczyć w masie krytycznej - nie jestem w stanie oczywiście być na każdej, ale staram się w miarę często pojawiać na tej akcji.

Zalety roweru jako środka transportu w mieście są - przynajmniej wśród rowerzystów i sympatyków rowerów - ogólnie znane; można o nich poczytać np. na bardzo wartościowej stronie Marcina Hyły Miasta dla Rowerów. Przypominamy to zresztą na każdej masie krytycznej: rower nie stoi w korkach, umożliwia wjazd w miejsca niedostępne dla samochodów (np. na Rynek w Krakowie ;-)) i jazdę "na skróty", dzięki czemu podróż rowerem zazwyczaj trwa krócej niż komunikacją miejską na tej samej trasie, a niejednokrotnie - z uwagi na korki - także szybciej niż samochodem (może w moim przypadku nie zawsze się to sprawdza, bo nie jeżdżę zbyt szybko, ale znam osoby, które "wyścig" z samochodem wygrywają regularnie...). W porównaniu z komunikacją publiczną, nie mówiąc już o samochodzie, jazda rowerem jest także najtańszym sposobem przemieszczania się: koszt całorocznego utrzymania roweru - biorąc pod uwagę wszelkie przeglądy, naprawy itp. - jest dość istotnie niższy od kosztu biletu okresowego MPK na cały rok, zaś samochód za taką kwotę można byłoby eksploatować zaledwie przez miesiąc czy dwa... To zalety "indywidualne", z punktu widzenia samego rowerzysty. Przyjazność roweru dla całego miasta jako takiego i jego mieszkańców objawia się tym, że rower nie truje, nie hałasuje i zajmuje znacznie mniej miejsca niż samochód - przede wszystkim miejsca do parkowania! Wystarczy spojrzeć, jak ulice w centrum miasta są zastawione samochodami - a zwłaszcza chodniki przy tych ulicach: nie ma już na nich miejsca dla pieszych, czyli dla tych, dla których z definicji te chodniki są przeznaczone. Mimo to oczywiście samochodziarze skarżą się, że samochodu nie ma gdzie zaparkować. Mniej samochodów, a więcej rowerów to korzyści także i dla samochodziarzy: mniej problemów z parkowaniem i mniej korków. Co zaś do trucia i hałasu, wystarczy spojrzeć, jak na chwilę zmienia się miasto przy ulicach, którymi przejeżdża masa krytyczna: gdy tłum samochodów obecny zazwyczaj na ulicy zostaje zastąpiony przez tłum rowerów, od razu robi się ciszej, spokojniej, życie jakby trochę zwalnia bieg i staje się bardziej "dla ludzi"... Więcej ciekawych faktów dotyczących zalet roweru możesz znaleźć w tym artykule, tutaj natomiast ciekawe, trochę żartobliwe podsumowanie tego, czym jest i jaki jest rower...

Dla mnie osobiście natomiast największą zaletą roweru jest ogromne poczucie wolności, jakie daje ten sposób przemieszczania się, poczucie zupełnie nieosiągalne w samochodzie (być może coś podobnego daje motocykl, zresztą coraz częściej myślę właśnie o motocyklu jako uzupełnieniu dla roweru na dłuższe trasy, gdy trzeba wyjechać poza miasto...). Jadąc na rowerze czuje się, że można pojechać dowolną drogą i w dowolne miejsce, podejmując decyzję o tym, którędy jechać, nawet pod wpływem impulsu w ostatniej chwili. Fascynujące jest poza tym eksplorowanie miasta z perspektywy rowerzysty, bo jest to zupełnie inne miasto niż z punktu widzenia samochodziarza czy pasażera MPK. Inna jest zarówno jego "topologia" - jeździ się zupełnie innymi trasami, całkowicie zmieniają się przyzwyczajenia komunikacyjne i pojęcie o tym, co jest daleko, a co blisko - jak też i to, co dostrzega sie po drodze. Znad kierownicy roweru po prostu więcej widać niż zza szyby autobusu czy samochodu: więcej miejsc, gdzie pojawiają sie nowe budowy, więcej billboardów na ulicach, więcej twarzy ludzi... Ogląda się też fragmenty miasta, które kierowca samochodu lub pasażer komunikacji miejskiej odwiedza bardzo rzadko, jeśli w ogóle.

Niestety, sposób myślenia naszego społeczeństwa jest wciąż zdominowany przez "monokulturę samochodową" (o owej monokulturze warto też poczytać na stronie AUTOkarykatury). Samochód pojawia się w umysłach ludzi niejako automatycznie, gdy mówi się o transporcie, o przemieszczaniu się - nawet przez chwilę nie pomyślą, że może istnieć jakaś alternatywa. Gdy buduje się sklepy, siedziby firm, instytucji, o czym się myśli? O zapewnieniu miejsc parkingowych - oczywiście dla samochodów. Gdy w zimie zasypuje nas śnieg - co jest przedmiotem zainteresowania wszystkich dziennikarzy? To, czy odpowiednie służby zdołają sobie poradzić z odśnieżaniem dróg dla samochodów (pieszy może w tym samym czasie łamać nogi na oblodzonym chodniku, to nie jest temat!). O czym marzy człowiek, który ma dość niepunktualnej i zatłoczonej komunikacji zbiorowej? O własnym samochodzie - nie o jakimkolwiek w ogóle pojeździe (rowerze, skuterze, motocyklu...), tylko właśnie o samochodzie. Często obserwuję studentów mojej uczelni, gdy wychodzą po zajęciach i rozmawiają o dojeździe do domu - istnieją w tych rozmowach właściwie tylko dwie opcje: komunikacja miejska bądź samochód. Może jeden na tysiąc studentów pomyśli o tym, że można byłoby dojeżdżać rowerem... Nawet podręczniki do "wychowania komunikacyjnego" dla dzieci ze szkoły podstawowej zawierają zadania o sytuacjach drogowych zaczynające się od słów "Wyobraź sobie, że jesteś kierowcą samochodu...", co jest zupełnie idiotyczne w sytuacji, gdy prawie każde dziecko ma bezpośrednio do czynienia z rowerem i nie musi sobie jazdy nim wcale wyobrażać!

Większość ludzi niestety traktuje rower jako sprzęt sportowo-rekreacyjny, jako swoistą zabawkę, a nie równoprawny w stosunku do innych środek transportu. Świetnym przykładem tego jest zasłyszana kiedyś w barze, w którym jadłem obiad, rozmowa pewnej pani z koleżanką, która to rozmowa wprawiła mnie w osłupienie. Mowa była o tym, że lekarz zalecił owej pani ze względów zdrowotnych więcej ruchu - na przykład jazdę rowerem - ale "kiedy ona ma znaleźć czas na rower, skoro dojazd z pracy do domu tak długo jej zajmuje i gdy przyjedzie, to jest już późno...?" "Wpaść" na to, że można z tej pracy do domu dojeżdżać właśnie rowerem, było oczywiście rzeczą niemożliwą...

Taki stereotyp myślenia nie jest oczywiście tylko problemem polskim. Znamienny jest choćby taki banalny fakt, że przeglądając zawartość katalogu clipartów do popularnego programu graficznego CorelDRAW! rysunki rowerów znajdziemy wyłącznie w kategorii "Sport". W kategorii "Środki transportu" są natomiast prawie same samochody i kilka motocykli. Cóż, typowo amerykański punkt widzenia. Jednak w krajach Europy zachodniej "świadomość rowerowa" jest już znacznie wyższa - może kiedyś dotrze i do nas...

Przy takim traktowaniu roweru bardzo trudno o respektowanie praw rowerzystów i branie ich pod uwagę jako uczestników ruchu - nie tylko ze strony kierowców samochodów, ale i - co może wydawać się na pozór dziwne - także pieszych! Stąd brak myślenia o infrastrukturze rowerowej wśród miejskich urzędników, stąd ścieżki rowerowe prowadzące "znikąd donikąd", budowane chyba tylko po to, aby można się było nimi wykazać w statystyce. Więcej na te tematy jest na stronie o masie.

 
Jak wynika z powyższego, rower na co dzień służy mi w celach typowo użytkowych. Nie znaczy to jednak oczywiście, że owo rekreacyjne wykorzystanie roweru, o którym tu była mowa powyżej, jest mi obce. Samochodziarz też jeździ samochodem i do pracy, i na weekend - tak samo i ja lubię przejechać się rowerem na jakąś przyjemną wycieczkę za miasto... Sęk jednakże w tym, że niełatwo w okolicach Krakowa znaleźć trasę, która spełniałaby dwa warunki z mojego punktu widzenia niezbędne dla udanej wycieczki. Po pierwsze, trasa musi prowadzić drogami o niewielkim ruchu samochodowym lub bez takiego ruchu. Gdy jadę rowerem do pracy lub załatwić jakąś sprawę, czasem nie mam innego wyjścia i muszę poruszać się wśród smrodliwych i niebezpiecznych samochodów. Ale bezsensem byłoby narażać się na taką niedogodność z własnej woli, gdy jadę dla przyjemności! Po drugie natomiast, trasa nie może mieć ostrych podjazdów - kolarstwo górskie to rzecz zdecydowanie nie dla mnie... Kilka tras spełniających te warunki, które udało mi się znaleźć, postaram się opisać na tej stronie w najbliższym czasie.

komentarze (1) >>>

Ciekawa strona rowerowa

2008-05-29

Dopiero teraz dowiedziałem się o istnieniu ciekawego serwisu "Rowerem przez Kraków", w którym znaleźć można wiele interesujących materiałów na temat poruszania się rowerem po Krakowie i jego okolicach ...

czytaj więcej >>>

Bo rower to jest cud maszyna...

2007-12-01

Taki tekst znajduje się na stronie głównej w opisie odsyłacza "Rower", a zaczerpnięty jest z piosenki zespołu "Żandarm", która bardzo trafnie wyraża pozytywne emocje związane z jazdą na rowerze ;-) ...

czytaj więcej >>>

 

Zen roweru ;)

2012-04-15

Znakomity komentarz znalazłem ostatnio pod jednym z artykułów na portalu Polska na Rowery. Choć w zamyśle autora zapewne żartobliwy, zawiera w sobie bardzo dużo prawdy zarówno o praktyce zen, jak i o ...

czytaj więcej >>>

Samochód? Przemyśl to jeszcze raz...

2012-03-12

Na stronie rethinktheauto.org udostępniona została niezwykle ciekawa prezentacja pokazująca - na przykładzie Nowego Jorku, ale przedstawione zjawiska mają charakter ogólny i można je odnieść do każdego miasta na świecie - negatywny wpływ nadmiernej liczby samochodów ...

czytaj więcej >>>

Dziś prawdziwych fachowców już nie ma

2011-11-16

Na szczęście tytułowe stwierdzenie nie w każdej sytuacji jest prawdą i istnieją chlubne wyjątki. W moim obecnym miejscu zamieszkania mam stosunkowo niedaleko do warsztatu rowerowego pana Witolda Gątarskiego ...

czytaj więcej >>>